Menu główne:
Ryby
W wielu rzekach jazie i klenie zajmują te same stanowiska, ponieważ typowych miejsc jaziowych po prostu tam brakuje. Jazie lubią wodę głębszą i wolno płynącą, gdzie na machnięcie ogonem mają rośliny wodne wyrastające z dna rzeki. Na długo przed masowym zarybianiem jaziem naszych rzek, zamieszkiwały rzeki nizinne, płynące wolno i kręto, gdzie rośliny obficie porastały zatoczki i rozległe płycizny.
Dzisiaj jazie pływają niemal w każdej rzece i można je łowić w wielu niejaziowych stanowiskach. Tej rybie biologią najbliżej do klenia i nierzadko wraz z nim zajmuje stanowiska i żerowiska. Natomiast w dużych rzekach z lubością trzyma się nurtu odległego od brzegu. Jest bardzo płochliwą rybą, więc tam ma przysłowiowy święty spokój, ale też w tych partiach rzeki nurt jest spokojny.
Trzymają się w niewielkich ławicach, starsze osobniki oddalają się jednak i prowadzą samotniczy tryb życia. To wielkie marzenie wędkarza, aby takiego starego złocistego jazia złowić na wędkę. Niestety, marzenie to najczęściej kończy swoje długie życie w "dziale marzeń niespełnionych".
Ławicowe jaziki o długości ciała do 25-30 cm łowi się łatwo, ale nawet wtedy warunkiem wędkarskiego powodzenia jest odnalezienie skupiska tych ryb. Aby często łowić półmetrowe jaziska, trzeba mieć nie tylko dostęp do rybnych łowisk, ale dużo szczęścia, doskonałą technikę wędkowania i wyostrzony zmysł obserwacji, by wyszukać nie tylko jaziowe miejscówki, ale również miejsca, gdzie akurat przebywają ryby. Trzeba też co trzeci dzień meldować się na łowisku, bo częsta obecność nad wodą wielokrotnie zwiększa szansę złowienia tych skrytych ryb.
Jazie żerują nawet wtedy, gdy temperatura wody wynosi 1 stopień. To wspaniałe ewolucyjne osiągnięcie, bo nawet zimnolubny pstrąg potokowy w tak zimnej wodzie unika wszelkiego ruchu, nie wspominając o żerowaniu. Jest więc rybą całoroczną, choć niewielu wędkarzom wystarczy sił i wytrwałości, by w zimowych miesiącach uganiać się za chimerycznym jaziem.
Łatwiejsze do złowienia stają się dopiero w miesiącach wczesnowiosennych, gdy woda w rzekach wzbiera, a ryby zbliżają się do brzegu. Intensywnie żerują, a przy okazji chronią się przed napierającą brudną wodą. Ale i wtedy wędkarz może łowić jedynie w wąskim pasie 2-4 metrów od brzegu, penetrując różne warstwy głębokiej wody. Gdy na takim odcinku rzeki są choćby niewielkie dopływy, których ujście jest głębokie na jeden metr, to jazie wciąż będą kręcić się w pobliżu takich miejsc. One lubią takie miejsca.
Łowienie jazi na dużej i otwartej wodzie jest bardzo, ale to bardzo trudne. Owa trudność wynika z mnogości miejsc, gdzie jazie mogą przebywać, więc wędkarz w ciągu 5-7 godzin nawet nie jest w stanie dobrze przepatrzyć kilkuset metrów rzeki. Ową trudność pogłębia konieczność stosowania małych przynęt. Obrotówki nr 0 lub nr 1, woblerki długości od 3 do 5 cm i równie maciupkie twisterki nasączone atraktorem nie sposób przecież dorzucić na odległość 60-70 metrów.
W dużej rzece można brodzić, ale w taki sposób można podejść do ryb tylko w wyjątkowych okolicznościach. Najczęściej albo spłoszy się ryby, albo woda będzie zbyt głęboka do przejścia.
Często trafia się branie ładnego jazia na wobler o długości 5-7 cm, miejmy więc i takie w pudełku.
Małe rzeki są wspaniałymi łowiskami, ale wymagają od wędkarza doskonałej techniki podchodzenia ryb i równie cichego podawania przynęty. W małej rzece można złowić 60-centymetrowego jazia prawie pod szczytówką kija. Wtedy wędkarz musi zachować zimną krew do końca pojedynku, bo taka ryba energicznie walczy, głośno chlapie i dość często spina się z kotwiczki. Na stanowisku, gdzie ryba urządziła taki rejwach, nie ma czego więcej szukać i trzeba przejść na inne stanowisko.
Do łowienia jazi warto stosować kije długie i szybkie, amortyzujące blankiem zrywy i walkę ryby. Do podania malutkiej przynęty trzeba stosować cienką i mocną żyłkę, której średnica może mieć od 0,14 do 0,20 mm. Trzeba zabierać ze sobą przynajmniej jedną zapasową szpulę do kołowrotka, z nawiniętą żyłką na inną okoliczność, np. cieńszą lub grubszą o dwie dziesiątki od używanej, lub w innym maskującym kolorze. Taka żyłka może przydać się wtedy, gdy ryby grymaszą. Kotwiczki przynęt muszą być cienkie, bardzo ostre i chwytliwe. Wędkarz powinien założyć ubranie maskujące, szczególnie gdy zajmuje stanowisko na płaskim brzegu. Wtedy do osłony trzeba wykorzystać najmniejszy nawet krzaczek. Najczęściej jednak, pomimo naszych starań, właśnie te najstarsze jazie pierwsze dostrzegą naszą obecność i niepostrzeżenie czmychną do kryjówki. Obrzucając kolejne miejsce za jaziem, nie dajmy się zniechęcić brakiem kontaktu, tylko krytycznym okiem spójrzmy na swoje zachowanie, ubiór i sposób, w jaki doszliśmy na stanowisko. Kiedy wyeliminujemy swoje błędy, martwe dotychczas łowisko nagle ożyje pięknymi jaziami.