Menu główne:
Ryby > Sandacz
Dla wielu wędkarzy sandacz to ryba numer jeden. Poświęcają mu aż siedem miesięcy z wędkarskiego kalendarza. I nie bez racji, bo tego drapieżnika można łowić równie skutecznie w upalny lipcowy dzień, jak i w środku mroźnego grudnia. Dlatego nawet śryż, kra czy lód czopujący przelotki nie są w stanie ostudzić u wędkarzy sandaczowej gorączki. Wręcz przeciwnie – co i raz złowiony mętnooki drapieżnik podgrzewa ich łowiecki zapał.
Sandacz to mieszkaniec dolnego biegu rzeki, lecz za sprawą rybackiej gospodarki zasiedlił również inne jej strefy, a nawet odmienne biotopy.
Drapieżniki dobrze radzą sobie w niewielkich stawach, żwirowniach, jeziorach, kanałach żeglugowych, oraz w wielu różnorakich rzekach i przybrzeżnej strefie Bałtyku. Nawet w tak zimnej i wartkiej rzece jak środkowy Dunajec daje się łowić łeb w łeb z głowacicą, pstrągiem i brzaną.
Drapieżnik ten odgrywa bardzo ważą rolę w słodkowodnym świecie ryb - jest selekcjonerem. Taki myśliwy wybiera na ofiarę rybę chorą, osłabioną bądź w inny sposób niesprawną. Odporny na ligulozę skutecznie chroni nasze wody śródlądowe przed inwazją agresywnych, szkodliwych dla rybostanu robaków.
Najczęściej poławiane drapieżniki mierzą do 70 cm długości i nie przekraczają wagi 4 kilogramów. Wędkarze specjalizujący się w połowach tej ryby wiedzą jednak, że w sandaczowych miejscach pływają okazy ważące grubo ponad 12 kilogramów, a może nawet dociągają do 20 kg!
Najlepszymi łowiskami są duże i średnie rzeki jak Wisła, Odra, Warta, Narew, San, Bug oraz bałtyckie odcinki ujściowe. Złowimy je również w znacznie mniejszych rzekach, a nawet w pomorskich trociowych – co dla wielu wędkarzy jest zaskoczeniem, ale tylko większe rzeki dają nam szansę złowienia okazałej ryby. W dobrym łowisku złowienie piątki nie jest niczym szczególnym, dopiero zacięcie siódemki-dziesiątki jest wspaniałą przygodą. Sandacz ważący ponad 10 kg stanowi dla wędkarza najczęściej rybę życia.
Rzeka regulowana ostrogami, opaskami czy progami dla sandaczowca jest bardzo czytelna. Konfiguracja dna i brzegu (brzegów) spowodowana hydrotechnicznymi budowlami ściąga drapieżniki z dużego odcinka rzeki. Wtedy łatwo je zlokalizować, a złowienie drapieżnika nie jest trudne – pozostaje to tylko kwestią czasu i właściwej przynęty. Zgoła inaczej ma się rzecz w rzekach dzikich, nieregulowanych (lub tylko w minimalnej części).
Odnalezienie tam sandaczy jest trudne, czasem fizycznie męczące i bardzo czasochłonne. Urwiemy także duuużo więcej przynęt.
Bez względu na rodzaj obławianej wody zawsze musimy pamiętać, że sandacze żerują aktywnie – przeszukują swój rewir. Bywa i tak, że konfiguracja dna umożliwia sandaczom zajęcie ostoi w pobliżu swojej stołówki. Priorytetem drapieżników okazuje się znalezienie bezpiecznego schronienia, nawet jeśli na żerowisko muszą płynąć kawał drogi. Wtedy na czas żerowania wybierają porę, w której czują się najbezpieczniej. Nie zawsze to będzie przełom dnia i nocy. Na łowiskach o dużej presji ryby najchętniej żerują w chwilę po zejściu wędkarzy z łowiska. Te czynniki musimy mieć na uwadze oceniając nowe łowisko.