Menu główne:
Cykada > Porady
Dzień...
W małych rzekach nie ma trudności ze znalezieniem sandaczy - łowisko jest tak małe, że sandacze dość szybko ujawniają swoją obecność i miejsce postoju lub żerowania. W dużej rzece jak Wisła, Odra czy dolny Bug znacznie trudniej odnaleźć ryby. Tylko nieliczni wędkarze będą mieć szczęście wypatrzyć na powierzchni sandacza, tym samym odnajdą miejsce jego zatrzymania. Sandacz jest rybą ławicową, a skoro w zasięgu naszego wzroku i wędki pływa jeden, to w pobliżu może być ławica. Należy wtedy jak najszybciej posłać w to miejsce Cykadę Pokutyckiego. Wystarczy 14 g.
A co robić, gdy nie dojrzymy sandacza? Trzeba cierpliwie obławiać sandaczowe miejsca. Dzielę je na postojowe, żerowiskowe i ostojowe.
Postojowe
To stanowisko często odwiedzane przez sandacze, zazwyczaj znaduje się blisko głównego nurtu, czyli oddalone od brzegów. Tu ryby czują się bezpieczne, otoczone szeroką i głębszą wodą. Dla nas jednak ta odległość nie stanowi żadnego problemu, bo Cykada Pokutyckiego jest dalekosiężna.
Postojowe miejsce musimy odnaleźć obserwując i czytając wodę. Niekiedy musimy zawierzyć intuicji. Obojętnie z jakiej pobudki zdecydujemy się na działanie musimy dokładnie obłowić "podejrzane" miejsce.
Najczęstszym miejscem postojowym jest blat. To połeć płaskiego i zazwyczaj twardszego dna na prostym odcinku rzeki. Jednym bokiem graniczy z głównym nurtem, drugim niekiedy sięga brzegu, ale częściej oddzielony jest od niego rynną. Na ogół można go wypatrzyć po jednolitej powierzchni wody na dłuższym odcinku. Ta odmienność powierzchni wody nad blatem doskonale jest widoczna w bezwietrzny dzień - nad głębszym blatem jest płaska jak lustro.
Blat możemy odnaleźć uważnie obserwując zachowanie się Cykady [lub każdej innej przynęty uderzającej o dno]. Gdy wyczujemy brak zaczepów, a jedynie twardsze zderzenia Cykady z czymś przy dnie, to możemy mieć pod wędką właśnie blat. Owe twardsze zderzenia mają miejsce wtedy, gdy dno zalegają kamienie, głazy polodowcowe, zendra, niekiedy czarne dęby. Gdy trafimy na kamienisko lub żwir, to sandacze i bolenie mamy pewne. Ich złowienie pozostaje jedynie kwestią czasu.
Blat może mieć od 50 do 100 metrów szerokości i znacznie większą długość, dlatego Cykada 14 g i 25 g jest idealną przynętą do obłowienia takiego stanowiska sandaczy.
Drugim miejscem postojowym jest koniec warkocza głębokiej główki ostrogi [ostroga jest potocznie nazywana tamą].
To łatwe do odnalezienia i obowienia miejsce, do jego plusów zaliczam także pewną obecność innych ryb: suma, brzany, bolenia. Tu mamy je jak w dobrym banku. Do dużych minusów zaliczam czepliwość dna i obleganie główek przez grunciarzy, czyli spinningista zazwyczaj jest odcięty od dobrego stanowiska, bankówki.
Obłowienie końcówki warkocza jest proste: stajemy na główce, lekko po skosie w nurt zarzucamy Cykadę Pokutyckiego 14 g i powoli naprowadzamy na wypłycenie w miejscu zanikania warkocza. Po czym wolno, trącając o dno, prowadzimy pod warkoczem. Tutaj napotkamy różne głębokości, dlatego lepiej będzie prowadzić Cykadę blisko dna. Wtedy też mamy szansę na atak grubej brzany, czyli ważącej nawet 5 kg. One lubią to miejsce w rzece.
Inne miejsca postojowe to przykosa, pokaźna żwirowata rynna, wylot wielkiego zagłębienia, strefa ujścia większego dopływu. W tych miejscach sandacze również intensywnie polują, więc postanowiłem opisać te miejsca jako żerowiska.
Między bajki należy włożyć kilka jedynie słusznych prawd o sandaczu. I zróbmy to jak najszybciej, bo wyznawanie owych prawd utrudnia łowienie tych pięknych ryb.
Pierwsza prawda: Sandacz jest rybą nocy i w dzień nie żeruje.
To nieprawda - sandacz regularnie poluje nawet w słoneczny, lipcowy dzień. Bywały takie lata, że najlepsze wyniki miałem w lipcu pomiędzy godzinami 11:00 a 13:00. W innych godzinach nie warto było biczować wody.
Bardzo chętnie żeruje o zmierzchu, brzasku i w nocy, ale raczej do godziny 23:00-0:00, później z rzadka go łowiłem.
Druga prawda: Sandacz atakuje tylko od ogona, czy to przynętę, czy to rybkę.
Totalne nieporozumienie i fałsz.
Sandacz równie często atakuje od głowy, co w przypadku gumy i standardowej główki ołowianej najczęściej kończy się niezacięciem ryby.
Trzecie prawda: Ponieważ sandacz ma bardzo twardą paszczę należy bardzo silnie zacinać i kilka razy dociąć.
Sandacz ma bardzo twardą, kościstą paszczę - to prawda. W te kości niezwykle trudno wnika hak, nawet nie pomagają najnowsza technologia kucia haków i mocarne mięśnie wędkarza. A jednak Cykada dobrze zacina sandacza, dlatego też wcale nie docinam ryby. Podobnie dzieje się w przypadku kilku sandaczowych woblerów Salmo. Tajemnicą skuteczności zacięcia twardopyskiej ryby jest użycie właściwej wielkości kotwicy względem przynęty oraz reakcja ryby na prezentowaną przynętę.
Podkreślam więc z naciskiem: Łowiąc Cykadą [lub woblerem Salmo] nie docinam sandacza, choć moje sandacze też mają bardzo kościste paszcze...
Jeśli będziecie docinać dla pewności, to rychło stracicie rybę.
Cykada ma olbrzymią przewagę nad innymi przynętami - jest małą i wyraziście pracującą przynętą, więc sandacz stara się zamknąć ją w paszczy, a to z kolei nam ułatwia skuteczne zacięcie.
Żerowiska
cdn.